Ziobro chce surowszej kary dla byłego leśniczego, który napadł na bank. Kasacja wyroku Wyróżniony

Foto: Onet Foto: Onet

Wszedł do banku zamaskowany i z pistoletem w ręku próbował sterroryzować pracowników. Kiedy jeden z nich zaczął się z nim szarpać, strzelił do niego. Mężczyzna został ranny. Przeżył. Sąd skazał sprawcę, który okazał się byłym leśniczymi i miejscowym bogaczem, na siedem lat więzienia. Jak dowiedział się Onet, minister Ziobro złożył właśnie kasację od wyroku. Chce surowszej kary dla przestępcy.

To niecodzienne zdarzenie miało miejsce we wsi Wielkie Oczy na Podkarpaciu. 14 marca 2014 roku do banku spółdzielczego w tej miejscowości wszedł postawny mężczyzna w kapturze i w masce na twarzy. W ręku trzymał pistolet. Podszedł do kasy, na blacie położył foliową torbę. W tym momencie zareagował jeden z pracowników placówki, który zaczął się z nim szarpać. Chwilę później dołączyła do niego klientka banku.

Były leśniczy przestępcą

Podczas szamotaniny udało się zerwać maskę przestępcy. Jakież było zdziwienie pracowników banku, kiedy rozpoznali w nim swego klienta, Lesława S., mieszkańca wsi Wielkie Oczy. To były leśniczy, potem przedsiębiorca – człowiek majętny, która ma okazałą willę, jest właścicielem domków letniskowych na wynajem oraz lokalu gastronomicznego. W pewnym momencie napastnik strzelił z trzymanego w ręku pistoletu. Kula ominęła pracownika banku. Drugi strzał Lesław S. oddał, kiedy stał już wyprostowany. Tym razem był celny. Trafił w okolice klatki piersiowej bankowca. Na szczęście nie okazał się on śmiertelny. Potem przestępca uciekł przez okno. Na zewnątrz, przed budynkiem, doszło do kolejnej szarpaniny. Sprawca próbował odjechać radiowozem, ale obezwładnił go policjant, z pomocą dwóch przypadkowych mężczyzn. Lesław S. trafił za kraty.

Przed sądem tłumaczył, że rzekomo został zmuszony do tego napadu przez gangsterów zza wschodniej granicy, który zaproponowali mu „ochronę” jego domków i karczmy. Gdy się nie zgodził, mieli grozić jego rodzinie, a na koniec wcisnąć mu do kieszeni dwa pistolety, nałożyć maskę i zmusić do obrabowania banku. Nie było jednak na to żadnych dowodów, a sędzia określił jego tłumaczenia jako „infantylne”.

Lesław S. usłyszał całą serię zarzutów, na czele z usiłowaniem rozboju oraz usiłowaniem zabójstwa. Sąd pierwszej instancji skazał go na 12 lat więzienia. Po jego odwołaniu się i skierowaniu sprawy do ponownego rozpatrzenia wyrok ten został złagodzony. Upadł m.in. zarzut usiłowania zabójstwa. Za drugim podejściem sąd skazał Lesława S. na siedem lat więzienia, m.in. za uszkodzenie ciała pracownika banku.

Minister interweniuje

Z taką kwalifikacją czynu i wymiarem kary nie zgadza się Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości, prokurator generalny. Jak się dowiedzieliśmy, złożył właśnie kasację od wyroku. Chce ponownego procesu. Uważa, że wyrok jest zbyt łagodny.

– Ktoś, kto staje w odległości dwóch metrów od drugiego człowieka, twarzą w twarz i strzela do niego z pistoletu, musi mieć świadomość, że może zabić. I za to powinna go spotkać surowa kara – mówi Onetowi Zbigniew Ziobro.

Minister nie rozumie, dlaczego sąd uznał, że Lesław S., jako myśliwy i instruktor strzelectwa, mimo stresu i w dynamicznej sytuacji, mierzył z zimną precyzją, by tylko zranić pracownika. I skazał go tylko za to. – To wbrew logice i nie ma na to dowodów – uznał w kasacji prokurator generalny i dodał, że pracownik banku nie stał nieruchomo jak tarcza strzelnicza i tylko przypadek zadecydował, że kula nie trafiła parę centymetrów obok, w serce albo inne organy, pozbawiając go życia.

– Sprawca godził się na to, że może zabić – nie ma wątpliwości minister Ziobro i uważa, że Lesławowi S. należy się za to dożywocie.

(do)
źródło: www.onet.pl

Skomentuj

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.

Powrót na górę